4 lutego 2010

Refleksje styczniowe

Refleksje styczniowe

I

Mija styczeń, a przecież dopiero jedliśmy makiełki
karp niespokojnie pływał w wannie, jakby przeczuwał
że już wkrótce będzie zjedzony przez gości.

Twarz małej Patrycji zachodziła łzami, kiedy tata z dziadkiem
walczyli z rybą, zadając jej kilkakrotnie ciosy tłuczkiem do mięsa.


Jeszcze parę dni temu, kilka godzin wcześniej, dziewczynka
patrzyła w bezbronne, karpie oczy. Wymyśliła nawet imię.


II

Mija styczeń, a święta i Sylwester jeszcze brzmią
donośnym echem. święta bardziej, bo rodzice zaciągnęli
kredyt - gotówka od ręki - raty do kolejnej Wigilii.

Wigilia u nas, więc większość rodziny odetchnęła z ulgą.
Przyszli, opłatek - ogólny, bo pokój niewielki i trudno się
przepychać do siebie, między stołem, a choinką.

Wujek Witek przyniósł Absolwenta, dostał szmatą od babci.
Mikołaj nie przyjechał, nie kazali mi mówić wierszyka.


III

Mija styczeń, moja dziewczyna jest w połowie cyklu
odchudzającego, kupiła niezbędny sprzęt, ma płyty DVD
z fitnessem i stos czasopism. Jemy obiad - prosi o dokładkę.

Powiedziałem sobie: nie będę narzekał na władzę, nawet
lokalną, zacznę kasować bilety w tramwaju, przestanę
bojkotować telewizję publiczną i zapłacę zaległy abonament.

Czas realizować noworoczne postanowienia.
Albo zacznę w przyszłym tygodniu.

1 lutego 2010

Pięć minut

Pięć minut


dwudziesta trzecia za pięć minut
jasnożółte światło latarni
walczy zaciekle z mrokiem
zacieram marznące ręce i stoję
teraz zamyślony nierozmowny
zabieram cię w odległą podróż
nie mamy bagażu biletów
tylko siebie i kilka spraw nie załatwionych
ty masz zazdrosnego chłopaka
ja ślady szminki na ubraniu
więc jedziemy chłodno
spoglądasz na mnie podziwiasz
szarociemne bezgwiezdne niebo
opowiadam o poezji choć nigdy
nie czytałem poezji żadnej
tylko ciało twoje i myśli
więc jedziemy chłodno
naszą gramatykę tworząc
nasz automat skończony nieudolnie
poza rozkładem pięć minut

Język

Język

rozbieram twój wstyd
zaczynam od stóp
wędruję powoli
ku górze
stosując język
tylko nam znany

Matematyka

Matematyka


poprosiłaś mnie żebym pomógł ci
w nauce matematyki
funkcja liniowa, kilka wykresów
i jakieś równania z niewiadomą

zgodziłem się bo liczyłem jeszcze
na badanie przebiegu zmienności
szybką powtórkę skróconego mnożenia
szukanie ekstremów lokalnych

a na koniec
kilka zdań o punkcie wspólnym
w ten świat wprowadził cię ktoś inny
może teraz egzamin zdasz na piątkę

Zaplątany

Zaplątany


dwudziesta trzecia czterdzieści dwie myśli krążą w głowie
siedzę przed komputerem pisząc ten wiersz niekoniecznie
jestem spragniony papierosa i kobiecych ust delikatnych
dłoni wędrujących po zakamarkach w poszukiwaniu przygód
wybrałem się do zaczarowanego ogrodu pamiętam
staliśmy wpatrzeni ciepła noc wspólny parasol i obawa

czy to ta?

w końcu uwierzyłem lekarze nie potrafią postawić
diagnozy nijaka sytuacja nijakie myśli nijak nie umiem
i nie mogę problemy z kobietami to tysiące złotych
myśli zawartych w wierszach upijam się nagością
i zasypiam nieskończenie leżąc na parapecie